• Wpisów:42
  • Średnio co: 43 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 15:03
  • Licznik odwiedzin:1 546 / 1890 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
czuję się dziwnie mała i nieważna. i moje problemy też się takie wydają, bo jest mnóstwo większych. a ja nawet nie mogę się wprowadzić w świąteczny nastrój! słucham piosenek, patrzę na gęsty śnieg za oknem... i nic. jakbym już nie miała na to siły. może to tak wygląda dorosłość? może nadszedł czas, kiedy i dla mnie Boże Narodzenie to tylko sprzątanie i wydatki? mam nadzieję, że nie, bo to by były najsmutniejsze święta w moim życiu.
 

 
wiem, że zaginęłam. nie musicie zgłaszać tego policji ani nasyłać przyjaciół w dresowych spodniach ^^ po prostu... tyle się dzieje! szkoła, tańce, ludzie, mój szalony pech... nie umiem tego poukładać w głowie, a co najgorsze, nie mam czasu. gubię się w tym wszystkim, a co najdziwniejsze... nie jest mi z tym źle! dlatego chyba wolę pędzić do przodu z wiatrem niż stać i czekać aż zmieni kierunek. zawrotna prędkość nie zawsze jest zła.
 

 

są boscy. a ja nie mam siły komentować tego co mnie otacza. złamana nasada dalszej kości łokciowej lewej, czyli nadgarstek. cały czas swędzi mnie jedyne miejsce, którego nie mogę podrapać.
  • awatar breathless.: Jeezu, piękne. jak tak słucham takich rzeczy, to uświadamiam sobie jakim wielkim jestem beztalenciem ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
please say hello to Mr Gipson, czyli kaleka w natarciu część tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąta trzecia.
  • awatar Little Lost Lady: no ja też jestem pechowcem i systematycznie pakuję w gips jedną i jedyną lewą rękę. konkretniej nadgarstek. nic innego. ktoś tam na górze ma awersję do tego kawałka mojego ciała chyba ;p
  • awatar breathless.: hi, Mr Gipsoooon :) Hope you get well soon ! przy tylu wypadkach, potknięciach, przecięciach, spadnięciach z piętrowego łóżka ( 1,5 m) już dawno powinnam nie żyć, a nawet nigdy niczego sobie nie złamałam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
wczoraj na śpiewie mieliśmy kolędy! o ile wcześniej nie czułam zbliżających się Świąt tak, jak zawsze, to teraz to cudowne uczucie wróciło i aż nie mogę usiedzieć w miejscu. non stop podśpiewuję pod nosem. no i zamówiłam w końcu kubki, wczoraj poszłam nadać przelew i w ogóle. to było traumatyczne. nie wiem jak to jest, że denstysta nie robi na mnie wrażenia, a pani z okienka wydaje się podobna do dementora? jestem tak zawstydzona kiedy muszę pójść chociażby do szkolnego sekretariatu, że to bajka. no ale dałam radę. w nagrodę dostałam potwierdzenie i numerek.
ale wracając do kolęd... czemu alty zawsze mają brzydszą melodię? ja wiem, że bez nas brzmiałoby to dość smętnie, ale to nie fair. to co śpiewamy w ogóle nie brzmi jak ta kolęda, którą wszyscy znają i kochają. dobrze, że chociaż w domu nie muszę się ograniczać i mogę śpiewać jak chcę. i jak głośno chcę.
  • awatar Little Lost Lady: u mnie cała rodzina śpiewająca. co kto potrafi. nie wiem jak ludzie w bloku to znoszą, ale skarg nigdy nie było. a głosy mamy donośne ;p
  • awatar breathless.: ja jakoś nie lubię polskich kolęd, nie wiem czemu. za to śpiewam ( jeżeli darcie mordy można nazwać śpiewaniem) sobie All i want for christmas is you i Jingle bells . moi rodzice stwierdzili, że przydałby mi się dźwiękoodporny pokój, bo za niedługo ogłuchną:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

zostałam miłośniczką muzyki i ogółem stylu country. no, może bez tej całej kwestii boczków wylewających się ze zbyt obcisłych biodrówek, ale zawsze miałam marzenie mieszkania na ranczo, chodzenia w kowbojkach, posiadania chevroleta pick up'a, najlepiej błękitnego i starego, tańczenia w ten śmieszny, dreptający sposób i życia w drodze. każdy film, którego motywem przewodnim jest długa podróż samochodem przez nieznane drogi, lasy, pola, stepy i inne takie, jest dla mnie wspaniały. pragnę tak po prostu jechać przed siebie z muzyką na full i rozwianym włosem. nie chodzi nawet o wakacje, a po prostu przygodę.
z drugiej strony mam potwornego doła, czuję jak okropna jestem i rozumiem dlaczego ludzie mnie nie znoszą. bo ja sama siebie nie potrafię. nienawidzę sposobu, w jaki niszczę wszystko co dobre w swoim otoczeniu. chcę się zmienić, ale to nie wychodzi. no ale wciąż walczę. nie poddam się tak łatwo.
  • awatar unchico: @Little Lost Lady: najlepiej nic nikomu nie mówić... ale w sumie: nie rób tak! :)
  • awatar Little Lost Lady: 17, jeszcze przez cztery miesiące. czekam na możliwość zdania prawa jazdy i cóż, nakłonienia rodzicielki do wypuszczenia mnie tak daleko.
  • awatar unchico: ile masz lat? kraj nie jest przeszkodą, ale faktycznie: żyjemy w pojebanym państwie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
za każdym razem jak wyglądam przez okno zdaje mi się, że widzę śnieg. ale dobrze, że go nie ma, bo nie mam butów. ja tylko słucham o tym, że je kupimy już za chwilę od jakiegoś miesiąca. tymczasem łażę po świecie w podróbkach emu, które nie są ani ładne, ani zgrabne. dobrze, że chociaż wygodne.
jakby nie było, za dwa tygodnie mikołajki. dobrze, że ruszyłam z produkcją prezentów na gwiazdkę w końcu, bo byłabym potwornie sobą zawiedziona. tymczasem wszyscy na siebie wrzeszczą i się wkurzają. sama nie jestem lepsza. nie wiem tylko co zrobić, żeby mieć energię i entuzjazm do życia. czekolada przestała działać.
 

 
kurczę, rozczuliłam się. też za Tobą tęskniłam breathless. niestety przytłoczyły mnie przygotowania do koncertu, szkoła i zwyczajowe kłopoty z facetami. niby nie jest źle, ale coś niefajnego kręci się w pobliżu. chyba nie jestem jakaś niecierpliwa żeby wiedzieć co to.
tak, czy siak koncert udany, brawa zebrane, debiuty oblane, nogi wytańczone... święta za pasem, a ja wciąż nie zamówiłam kubków! na szczęście zrobię to już jutro. poza tym życie toczy się swoim torem. jest trudne, smutne i gorzko/słone. jednak... wszystko idzie ku lepszemu. nie ufam już tak łatwo, nawet jeśli ze strony niektórych ludzi spotykają mnie niesamowicie dobre rzeczy. walczę ze swoim niewyparzonym językiem i uczę się samokontroli. chcę wyrosnąć kiedyś na silną, zdecydowaną, pewną siebie i opanowaną osobę, ale to wymaga pracy. póki mam entuzjazm wydaje się to nieco łatwiejsze niż wtedy, gdy go stracę. oby nigdy.

autentyczne zdjęcie z koncertu,kolega robił. kto zgadnie, która to ja, dostaje telepatyczne brawa xd
  • awatar breathless.: omg, matrix. oglądałam każdą część po tysiąc razy i wciąż nie wiem o co w tym chodzi xd ale faktycznie, niezły zbieg okoliczności ;)
  • awatar Little Lost Lady: Lublin. przez chwilę czułam się jak w matrixie xd
  • awatar breathless.: faktycznie. górny śląsk, katowice. a ty ? :d
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
obejrzałam koncert z okazji 25 rocznicy Les Miserables bo nie mogłam się doczekać filmu. mam teraz ten moment, kiedy jestem do tego stopnia zachłyśnięta musicalem, że nie wiem co ze sobą zrobić. chcę to zobaczyć na żywo! już, teraz. najlepiej po angielsku. po polsku też. kiedy film? dopiero w styczniu. fabuła jest genialna. piosenki przecudowne. nie wiem, która obsada lepsza. wszystkie są wspaniałe! po prostu nie wiem gdzie się podziać, ta muzyka mi towarzyszy. popłakałam się jak głupia. błagam, niech ktoś mi powie, czy to normalne.
  • awatar breathless.: dear L. ! wchodzę sobie tu , i wchodzę i czekam , aż coś dodasz, bo stęskniłam się za twoimi wpisami ! za twoim czekaniem do świąt, świątecznymi piosenkami i genialnymi tekstami. i jeśli to przeczytasz, to wiedz, że masz tu coś dodać ! ;) nawet nie próbuj opuszczać tego bloga, bo JA CIĘ ZNAJDĘ ! no, także ten, pozdrowionka :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

moja rozmiłowana w świętach dusza rechocze z uciechy gdzieś tam głęboko i skacze z radości wyjąc jak porypana na wierzchu. nie mogę zetrzeć głupiego uśmiechu z twarzy. ten sypiący za oknem śnieg jest przepiękny. czyściutki, puchaty i wywołuje te ciepłe uczucia w klatce piersiowej, które skłaniają do przytulania kogo popadnie. sądzę, że na dzisiejszej próbie nie będę miała problemu z motywacją. łaaaa! nie wiem czy bardziej chcę śpiewać, skakać, śmiać się, płakać, czy po prostu siedzieć uchachana i gapić się na to cudowne widowisko. cudo. cudo. misterium pierwszego porządnego śniegu. i najcudowniejsza zimowa piosenka ever.
  • awatar Little Lost Lady: ja tam, że 'coraz bliżej święta' czuję cały rok :D
  • awatar breathless.: mmm, cudowna piosenka :d od razu poprawił mi sie humor. włączyłam na full, po czym reszta domowników spojrzała na mnie jak na zbiegłą z szpitala psychiatrycznego, a sąsiad pukał w ścianę , ale co tam, IDĄ ŚWIĘTA <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

po mało udanym weekendzie stwierdziłam, że tak naprawdę nie jest mi przykro, że ludzie o których myślałam w samych superlatywach okazali się nie w porządku. to nawet dobrze, że już się nie łudzę. to daje mi siłę, te kopniaki w tyłek. a dodatkowo siedzę ucieszona, bo obejrzałam z piętnaście świątecznych reklam Coca-Coli i wsłuchuję się w największe hity bożonarodzeniowe. śnieg spadł, nadaje klimatu. jedyne dzisiaj wyjście z domu opłaciłam uciążliwym kaszlem, ale warto było. magia białego puchu, ciszy którą on niesie... znowu się uśmiecham. wystarczy sama myśl, że już wkrótce śnieg będzie padał częściej, gęściej i nie stopnieje tak łatwo. obejdzie się bez tej pluchy, która psuje humor.
piosenka z zeszłorocznego spotu jest gorsza niż znane wszystkim 'Coraz bliżej święta', ale też ma klimat. i wywołuje uśmiech. a może ja się szczerzę bez powodu? ważne, że wyzdrowiałam i stać mnie już na zrealizowanie chociaż części świątecznego prezentu - czyli porządnej gwiazdy na choinkę, którą, o dziwo, mam zamiar wykonać sama. trzymajcie kciuki, bo jutro part 1. postaram się robić fotorelację, mam ciche ambicje zostać prawdziwą blogerką.
 

 

koleżanka wstawiła link z piosenką Adele na facebooka. włączyłam, chociaż znam melodię nie najgorzej, a i tak zostałam zaskoczona. idealna na dzisiejszy dzień. zimny, samotny. a piosenka ciepła i śpiewana tak subtelnie, że aż mam ochotę sobie popłakać. stwierdziłam, że muszę zrobić sobie listę takich piosenek i dzięki temu odwlekę jeszcze na chwilę wsłuchiwanie się w te świąteczne. poza tym idealnie sprawują się w tej atmosferze.
lubię dodawać soundtracki do swojego życia. to pewnie trochę nienormalne, ale dodaje życiu magii. nawet w najgorszych chwilach robi się lepiej kiedy usłyszysz pasującą piosenkę. i dzięki temu moje sny zawsze rozbrzmiewają muzyką. nawet jeśli nie pamiętam fabuły, pamiętam melodie.
  • awatar unchico: piękna piosenka.
  • awatar Little Lost Lady: @breathless.: jakbym nie spała do szesnastej to też bym zasypiała. ale choroba ma swoje plusy xd a najlepiej soundtrackuje się się życie kiedy pada śnieg albo deszcz, a ty jedziesz autobusem. albo właśnie idziesz sobie przez miasto. głowa wtedy wytwarza mnóstwo scenariuszy i w ogóle. powinien być taki zawód xd
  • awatar breathless.: Adele jest niesamowita. Potrafi w jednej piosence wyrazić wszystko, co aktualnie czuję. O tak.. ja lubię chodzić po mieście w słuchawkach- czuję się wtedy jak reżyser jakiegoś teledysku, w mojej głowie wszystko dopasowuje się to tego, co właśnie słucham. A ważne momenty mojego życia zawsze kojarzą mi się z jakąś piosenką- to też chyba takiego swojego rodzaju soundtrack do życia :) P.S.- przepraszam za bardzo nieogarnięty komentarz, ale mój mózg jest już chyba w fazie snu, zasypiam przed laptopem;p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
"Każdego dnia dostajecie kolejną szansę, żeby zdecydować, kim chcecie być. Szansę, aby postawić sobie wyzwanie, aby być lepszą wersją samego siebie... Dzielniejszą wersją. Osobą, która nie boi się chwytać radości i robić z niej użytek."
może i w tej chwili nie robię użytku ze swojej szansy, bo siedzę bezczynnie pod kołdrą, ale mam zamiar zacząć żyć pełnią życia. oddychać głęboko, śmiać się głośno, skakać wysoko, tyć szeroko i co tam jeszcze się da. nie poddam się, bo coś czuję, że to wszystko jest wiele warte. chcę zyskać szacunek do siebie i do swojej ciężkiej pracy, bo wtedy inni też go zyskają wobec mnie. to prawda, że świat widzi nas takimi, jakimi my chcemy się widzieć. tak długo dobijałam sama siebie i wmawiałam sobie, że jestem nic nie warta, że inni w to uwierzyli. czas to zmienić. jestem warta cholernie dużo, mam mnóstwo możliwości i zdolności. wiem, że nie ma granic. nie ma rzeczy niemożliwych.
 

 
siedzenie w domu sprzyja przemyśleniom. nie będę szarpać się z życiem. z uśmiechem i pewnością siebie przyjmę co mi da. nie zabiegam o ludzi, o facetów. walczę o swoje. i robię wszystko co jest MI potrzebne. czas przestać przejmować się duperelami. nowe dewizy, nowe plany. i szczerze? dopóki nie będę czuła się dobrze ze sobą, nie będzie mi lepiej w życiu. wypijmy za to.
 

 
szatański pomysł stworzenia czegoś zwanego 'butterbeer latte' okazał się niewypałem. albo przypałem, jeśli mam być konkretna. ogólny bilans jest taki, że przypalony karmel, poparzony palec, zmarnowane mleko, masło i cukier. no i metalowy kubek do skrobania. gdybym miała chociaż szczyptę talentu kucharskiego! mam w ogóle jakikolwiek inny talent prócz powodowania katastrof?
 

 
powzięłam szalone postanowienie. otóż zacznę tworzyć prezenty gwiazdkowe jak tylko wyzdrowieję, co da mi trochę luzu i odrobinkę pewności, że zdążę. wszystko ma być własnoręczne, więc zadanie nie jest proste.
punkt pierwszy to oczywiście określenie co będzie mi potrzebne i ile na to wszystko wydam.
potrzebuję:
- cienkopisu do ceramiki,
- pięciu białych kubków,
- kleju do drewna,
- patyczków do szaszłyków,
- złotego, albo srebrnego papieru (jak bibuła).
jak liczyłam ostatnio, to wyszło jakieś 50 zł. nie wiem jak to uzbieram, ale mam jeszcze czas. to raczej dobrze, że zaczynam już teraz.
kto zgadnie, co wyprodukuję z trzech ostatnich przedmiotów otrzyma sto punktów. będzie to pierwsza rzecz, którą się zajmę więc będziecie mieli szansę obejrzeć foto lub video relację jak tylko wyzdrowieję i będę mogła pójść do sklepu po materiały.

kaboom! święta. święta. święta.
  • awatar breathless.: @Little Lost Lady: oo tak, uwielbiam tą magię. brak talentu ? hahah, co tam ;p dla mnie liczy się , że ktoś zrobił coś sam, od serducha <33 i nie ważne jak szkaradne by to było i tak taki prezent będzie dla mnie znaczył więcej niż jakiś kupny na 'odwal się ' :)
  • awatar Little Lost Lady: @breathless.: nie mogę się doczekać. z przyjaciółkami zawsze chodzimy do OBI pooglądać świąteczne wystawy ^^ to jest jak trafić na biegun, czy coś. magia. a z kubkami mam ten sam pomysł. nie wiem tylko co na to mój brak talentu xd
  • awatar breathless.: uwielbiam takie własnoręcznie robione prezenty <33 miałam zamiar w tym roku zrobić rodzince jakieś szalone kubki z ich imionami i jakimiś rysunkami, ale nie wiem jak to wyjdzie ;p och, ja chcę już świąteczną reklamę coca-coli, śnieg, tłumy w sklepach bijące się o ostatni słoiczek majonezu i wieeelkie obżarstwo *.*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
trudno jest. ze sobą, z innymi. za mało sił i determinacji. wykorzystałam wolny kawałek dnia dzisiejszego i uzupełniłam swój świąteczny folder. mam czym żyć przez najbliższe dwa miesiące, chociaż tyle. jestem wyjątkowo zmęczona tym wszystkim. może chociaż świąteczny nastrój zdołam zbudować do grudnia i będę szczęśliwa przez tak krótki czas. liczę na to.
 

 
niby jest dobrze, bo chujowo ale stabilnie, a tak naprawdę jakoś się w tym wszystkim nie czuję. nie robię tak na dobrą sprawę nic, to mnie się przydarzają dziwne rzeczy. powiedziałabym życiu, żeby się zatrzymało, ale się boję tego, co wtedy zobaczę. wolę chyba pędzić z wiatrem i dać się ponieść. to bezpieczniejsze, wygodniejsze. tylko nie zawsze lepsze.
 

dni do Bożego Narodzenia